niedziela, 24 sierpnia 2014

Nie możesz wygrać zremisuj! Ze Skuterem 4:4 (2:2)

Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i taki był. Rywal grał agresywnie i wysoko pressingiem, z którym długimi momentami nie mogliśmy sobie poradzić. Skuter miał zdecydowanie więcej z gry, jednak przy najmniej w pierwszej połowie to my stwarzaliśmy groźniejsze sytuacje. Druga połowa już słabsza w naszym wydaniu i głównie dzięki Qmie oraz indywidulnym akcjom Seby zdobywamy cenny punkt. Pozwoli on nam utrzymać przewagę nad dzisiejszym przeciwnikiem, a na dodatek zrównujemy się pozycją z liderem! Ustępujemy mu różnicą bramek, ale po dzisiejszej porażce Eko walkowerem mamy jeden mecz mniej! Wracając do dzisiejszych błędów to znak, że jednak na treningach musimy grać to co staramy się czynić na meczach. Krycie od połowy, każdy jednego, a nie strefą i szybkie powroty całej drużyny po stracie piłki.


Bramki: Seba-2, Araś-1, Czarek-1.


W czwartek giera o 20tej. Kto jest?


Mamy zaplanowany mecz z Seepointem na 5go października i wiadomo, że nie będzie na nim: Arasia, Krystiana, Seby, Czarka. Daje nam to do pola max 5 osób + ewentualne posiłki Java, czy Tomek. Jednak, żeby zawalczyć nie ma miejsca na wypadnięcie już kogokolwiek, dlatego proponuje przełożenie (jeśli się uda). Może 11 września, na naszej gierce, opłata 10zeta od każdego składkowicza. Komu pasuje ten termin, a komu nie?


Przypominam o składkach do dopłaty: Qma-80, Rocky-60, Bart-80, Krystian-80, Araś-40, Seba-20.



20 komentarzy:

  1. Mnie nie ma w czwartek.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i ja byłbym za przełożeniem na 11go.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przełóżmy na koniec września najlepiej, wtedy sie zalapie i ja :)
    Co do meczu na chłodno oceniając remis sprawiedliwy, ale mam wrażenie, że zachowaniem dostosowaliśmy się do rywala, a szczególnie "wyróżniłbym" tu dwie osoby z naszego teamu, które nagminnie zapominają po co my tu jesteśmy i gdzie są granice dobrego smaku. Qma jesteś mega keeperem, ale od Ciebie wymaga się więcej niż bezsensowne paniczne darcie się do każdego do kogo popadnie. Pamiętaj, że Ty widzisz najwięcej na boisku i powinieneś wskazać gdzie kto jest niepokryty, ponieważ my z pola (szczególnie atak) biegając całą długość boiska w te i wewte i wracając do obrony często skupiamy się na piłce(zawodniku wyprowadzającym atak) aby w miarę szybko "skasować" akcję przeciwnika i wtedy jesteśmy odwróceni plecami do własnej bramki niekoniecznie widząc czy akurat pod samą bramką nie czai się jakiś niekryty typ! najłatwiej jest wtedy opierdolić kogoś z przodu, ale może należy najpierw sprawdzić ustawienie??
    Ja nie twierdzę, że jestem jakiś wybitny w kryciu, ale ja staram się zawsze wrócić jak najszybciej z ataku do obrony i odwrotnie i zawsze "obstawiam" tego ostatniego z piłką, więc co się dzieję za moimi plecami nie zawsze mogę skontrolować, choć jak widzę luki w ustawieniu to i kryję pod własną bramką.
    Co do drugiej osoby to pewnie też nie jest tajemnicą, ale w tym przypadku proponowałbym najpierw skupić się na własnej grze zamiast dublować darcie się drugiego i wprowadzając jeszcze większy zamęt.
    Z mojej strony sorki Pany jesli ktoś poczuł się urażony, ale miejmy do siebie szacunek nie zapominając się.
    Dozo za miesiąc - aras

    OdpowiedzUsuń
  4. We czwartek jestem, ale chyba odpuszczę sobie bronienie, bo mam wybity palec lewej dłoni.
    Co do krzyczenia na meczu, to wydaje mi się, że akurat w tym spotkaniu krzyczałem sensownie, a moje zdenerwowanie w końcówce wynikło z tego, że w trakcie meczu straciliśmy 2 bramki z wrzutów z autów, przy naszych ewidentnych błędach w kryciu. Dodatkowo mocno się natyrałem na bramce, dostałem kilka mocnych, nieprzyjemnych strzałów, przepychałem się łokciami z gośćmi i powybijałem sobie palce. Wydaje mi się, że miałem prawo zareagować emocjonalnie przy straconej w ostatnich sekundach bramce. Mam nadzieję, że na treningach poćwiczymy jednak to, co powinniśmy grać w spotkaniach i w końcu, po wielu mękach będziemy w stanie się wrócić sensownie całym zespołem i zamurować naszą bramkę na te 30 sekund, potrzebnych do wygrania całego meczu.

    Pozdro,
    Qma

    OdpowiedzUsuń
  5. Krefick trafnie podsumował mecz. Ja tylko zwrócę uwagę na przeciwników którzy nie mieli żadnych wypasionych zawodników a prostą zespołową grą pokazali jak można swobodnie prowadzić grę i jak łatwo można pokryć przeciwnika, żeby miał kłopoty w wyprowadzeniu i rozegraniu piłki. Nie pamiętam dawno meczu w którym miałbym tak mało kontaktów z piłką. Albo szybko traciliśmy piłkę albo lagowaliśmy na Sebę bo nie było innej opcji.Dam znać w środę czy będę w czwartek.
    Co do przełożenia to skoro pół składu ma nie być to nie ma co się napinać tylko przekładać.
    Odnośnie wyróżnień to ja odwrócę sytuację i nominuję mojego adwersarza wiadomo za co. A na poważnie to nie widzę kompletnie nic złego w tym, że w meczu który jest na styku od początku do końca ławka reaguje na sytuację boiskową. To chyba normalne, że jak widzimy że jest zgubione krycie, jest minuta do końca, a przeciwnik ma piłkę to krzyczymy z ławy żeby skorygować ustawienie. To nie jest przecież żadna krytyka tylko zwrócenie uwagi na krycie. Chyba lepiej przekazywać sobie uwagi niż kłaść lachę i czekać na łaskę niebios. Ja osobiście jestem zawsze za tym żeby podpowiadać sobie i na boisku i z boku.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Drogi adwersarzu zacznę logicznie. Za co mnie nominujesz i do czego?? Poruszyłem ten temat dopiero na blogu - bo jak wspomniałem ochłonąłem po meczu - ale może trzeba kuć żelazo póki gorące i wyjaśniać wszystko od razu? Wiesz co? mam do Ciebie SZacun, bo pomimo, że jesteś praktycznie najświeższy w naszym teamie, to wniosłeś - w początkowym okresie - sporo jakości, skuteczności, które bardzo się nam przydają, ale proponowałbym Ci może skupić się dalej na tym co starasz się robić najlepiej niż "kapitanować", bo to akurat to najszybciej przystaje komu innemu, a Twoje "przekrzykiwanie" tylko przeszkadza! (nawet jeśli z łąwki widzisz lepiej).Dziwię się tylko, że nie dały Ci do zrozumienia uwagi kolegów z meczów poprzednich.
    "A tak na poważnie" nie dziwię się, że nie byłeś w tej ostatniej akcji na moim miejscu kolego, bo - być może - "ławka" nie zdążyłaby niczego skomentować...
    Nie jestem wybitny w kryciu, nie wątpię i nie staram się wmawiać komuś, że jest inaczej! Staram się za to wrócić choćby (na pierwszy rzut oka) nie miało to juz sensu i wiedzieć, że zrobiłem wszystko żeby pomóc z tyłu i jeżeli czytam od mego adwersarza, że ja kładę lachę i czekam na łaskę niebios, to brak mi słów i wierzę, że Maciek pokaże mi w następnych meczach jak to się powinno robić zarówno z przodu jak i z tyłu - aras

    OdpowiedzUsuń
  7. No dobra Panaowie. Nie ma się co licytować w komentarzach. Prawda jest taka, ze kazdy z nas inaczej przezywa mecze. Kiedy są takie emocje jak w ostatnim trudno się powstrzymać. Ja to rozumiem, szczególnie w ostatniej akcji kiedy nerwy były już mocno naciągnięte, a wynik wisiał na włosku. Wierze, że każdy stara się jak najwięcej od siebie dla drużyny, zarówno mentalnie jak i fizycznie. Każdy ma jakieś swoje słabe i dobre strony, ale jak widać po wynikach rewelacyjnie się uzupełniamy i tworzymy fajną drużynę. Wszystkie negatywne emocje powinny po meczu szybko gasnąć, szczególnie w stosunku do kolegów z naszej ekipy. Nawet ja z gościem, którego 5 minut wcześniej wyzwalem od pxxxxxxx przybiliśmy sobie piątki i podziękowaliśmy za dobry mecz.
    Na koniec. Dobrze, że napisałeś Araś, że atakujesz zawsze tego z piłką, bo tu tkwi błąd i nad tym trzeba pracować. Ale to już po Twoim powrocie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba było po meczu zostać na piwie i na gorąco omówić wszystko i wtedy nie byłoby takich niesnasków :) my z Sebą zostaliśmy i mogłem mu nawrzucać jak go nienawidzę i ze mi nie podaje i sępi na bramki :P
    W czwartek jestem. Z Maurą.
    C.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jest Czaro, trafnie napisałeś, to pomeczowe piwko powinno dojść do skutku z uczestnictwem każdego z drużyny. Przeanalizowalibyśmy na spokojnie choćby tę ostatnią sytuację, kto zawinił,czy kto nie i na pewno nie trzeba byłoby teraz napinać się na siebie na blogu.
    Co do tego "obstawiania" gościa z piłką, to - zgadza się - napisałem, że zawsze to robię, ale tu się trochę rozpędziłem i chodziło mi raczej o sytuacje w których przeciwnik wyprowadza piłkę po mojej stronie boiska, więc siłą rzeczy staram się przeciąć te podania, a jak się nie uda to spróbować doskoczyć do gościa do którego podawana jest piłka. Jeżeli zdarza się, że ktoś z naszej obrony znajduje się w tej samej sytuacji z przodu, to w miarę możliwości robimy tzw.przejście, żeby poukładać to krycie. Tak do tej pory to widziałem, więc jeśli tu gdzieś tkwi błąd to chyba teraz jest najlepszy moment aby to wyjaśnić. Inaczej sytuacja miała się przy tym aucie, gdzie byłem w trakcie powrotu i faktycznie nie widziałem czy ktoś nie obstawiony biega przed Qmą czy nie tym bardziej, że w takiej sytuacji przy równej liczbie zawodników w polu karnym każdy miał swoje krycie, ale być może (nie widziałem) nie wrócił ktoś jeszcze w porę dlatego powstała panika i przekrzykiwanie się, co totalnie zaszkodziło.
    Kończąc dodam, że podpowiadanie i korygowanie ustawienia ma sens, jeśli ktoś z ławki czy przede wszystkim Qma wskaże, że po tej i po tej stronie biega niekryty-doskocz do niego, ale na pewno NIE mają sensu krzyki w stylu "kogo ty kryjesz"!! Połapmy tego typu sprawy i nie dostosowujmy się poziomem komentowania do rywala.
    Ja jestem otwarty na każdą sugestię (logiczną) tym bardziej, że jak wspomniałem na lekcjach z krycia zdarzało mi się przysnąć :) - aras

    OdpowiedzUsuń
  10. W czwartek będę.
    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  11. 11 września jak dla mnie byłby ok, jeśli trzeba przełożyć meczyk.

    Qma

    OdpowiedzUsuń
  12. No to Aras po powrocie masz trening z naciskiem na ustawianie sie i krycie w naszych standardach ;)
    Pamietaj o niebieskiej koszulce!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kończąc wątek napiszę sprostowanie do komentarza Arasia. Moje zdanie ''Chyba lepiej przekazywać sobie uwagi niż kłaść lachę i czekać na łaskę niebios'' z kontekstu mojej wypowiedzi dotyczy zawodników z ławki a nie ciebie Araś. Akurat ławka ma dobry przegląd sytuacji i jeżeli nikt na boisku nie widzi zagrożenia to wskazówki z ławki mogą byc przydatne. Ławka powinna też żyć meczem a nie jak napisałem kłaść lachę na to co się dzieje. Zawsze Araś czy na boisku czy z ławki daj mi znac jak sie zagapię albo nie zauwaze ciebie przy podawaniu pilki. To tylko pomoże na przyszlość, a w żadnym wypadku nie zaszkodzi. Komunikacja w grze to podstawa ale trudno oczekiwać że będziemy do siebie mówić wierszem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie nie ma w czwartek - ledwo chodze po niedzielnym meczu, dostalem po nogach pare razy i jeszcze jebniec w plecy pare bylo i slabo laze. co do dyskusji to ja tez nie lubie rykow i krzykow, sam zawinilem przy 2 golu i to juz nawet nie tyle kryciu co podjalem zla decyzje, myslalem ze wybije pile typowi spod nog a on zagral ja do zioma ktorego ja mialem kryc i padla brama. Generalnie: lawka musi zyc, ale bez hardcorów :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Qma, jutro jest dzien, zeby zagarnąć Twoich kolegów na gierke. Ogarnij prosze składke i zapłać na barze 60 zeta. Wziąlbyś od nieskładkowych po 10 zeta. Tylko Tomek da 20, bo dołoży za poprzednią.

    OdpowiedzUsuń
  16. dzwoniłem do znajomków, jeden chory, drugi jest zajęty wieczorem, więc chujoza...bierzta ludzie kogo można, bo ja nie mam już nikogo więcej do ogarnięcia

    Qma

    OdpowiedzUsuń
  17. Spróbuję kogoś załatwić.
    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  18. Bedzie Lucs i da Tobie Qma niebieska koszulke bo potrzebujemy na weekend. Rozmawialem tez z Qba. Na bank bedzie ich 8 i maja kogos dobrac, wiec nas wspomoga. Kase zbierz oczywiscie tylko od naszych. Trening rozliczymy na poczet skladki Twojej.

    OdpowiedzUsuń