poniedziałek, 7 października 2013

Powtórka z rozrywki...

Koledzy z urbaneiros powinni nam po browarze postawic. Zdobyli 12 pkt z czego 6 na nas. Mecz byl identyczny jak w pierwszej rundzie. Zaczelo sie od prowadzenia 2-0 a skonczylo nasza sromotna porazka.

ELEKTRO - URBANEIROS 3:7 (2:3)
gole: 2- przemek, 1 - seba

We wtorek mecz zalegly z Towarem. Gramy o 21ej,

jesli chodzi o sklad to mamy:

 Qma - Krefcik, Rocky, Sebastian - Seba, Maciek, Przemek, Lukas


13 komentarzy:

  1. Jakby Mati przyszedl to wtedy móglby miec wolne Maciek - ma ktos z nim kontakt ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do niedzielnego spotkania, to najgorsze było to, że czuć było brak zaangażowania w to spotkanie. Graliśmy do wyniku 2:0 dla nas, później po prostu truchtaliśmy bez sensu po boisku. Ilość strat była chyba największa ze spotkań dotychczas rozegranych. Traciliśmy piłkę w każdej sytuacji po maksymalnie 3 podaniach - czy to rozpoczęcie z autu, rozegranie z rogu. Beznadziejnie też wykonywaliśmy rzuty wolne, które były tak sygnalizowane, że obrońcy mogli w ciemno je blokować. Bez biegania nie będziemy wygrywać, bo kopanie piłki między stojącymi zawodnikami niewiele daje. Na większości wtorkowych gierek widziałem więcej ruchu i sensownej gry, niż to pokazaliśmy w niedzielę. Przegraliśmy na własne życzenie, bez walki, co najbardziej boli.

    Qma

    OdpowiedzUsuń
  3. Elo.. słowo o meczu:

    - brak zaangażowania tłumaczyłbym frustracją co do wyniku spotkania..
    - zbyt duże ciśnienie i presja wna wynik
    - wykorzystali nasze błędy które się zemściły w kontrach (brak obrony)

    Jako "dochodzący" chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami co do naszej gry.. To ze traciliśmy piłki było podyktowany tylko i włącznie tym ze nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności za rozegranie.. Byle odegrać piłkę do kumpla (niech on się martwi co z nią dalej zrobić..) Nie ma rozgrywającego w środku pola przez którego przechodzą podania i który uruchamia Sebastiana... Nie ma podziału ról w drużynie.. Niby jest obrona. ale czasami widać ją pod bramką a napastników w obronie (wada systemu 1v1). Długie i wolne podania sprawiają że przeciwnicy czytają naszą gre beż większego wysiłku. Statyczne rozegranie.. to wszystko zostało wypunktowane. Dlaczego by nie stworzyć listy wykonujących karne, wolne, rożne.. Dlaczego nie ma nominalnego kapitana? Zrobić głosowania na kapitana, który drze japę w meczu i motywuje chłopaków. Osobę, która ma autorytet w drużynie.. Na tą role aż się prosi Quma - filar drużyny który widzi najwięcej.. Nasze "zaangażowanie" widać tylko na meczu, poza nim nie ma przygotowania, omówienia taktycznego.. Jest tylko "kto dziś jest?" i koniec.. Dlaczego nie omówić ustawienia w ataku? przydzielić sobie ról? każdy będzie za coś odpowiedzialny.. Facebooka każdy ma.. otworzyć konto ELEKTRO-BUD i tam omawiać strategie, przykładowe rozegranie, stworzyć ustawienie obronne, ofensywne. Rozrysować to wszystko.. Potem to tylko szlifować na treningach. W niedziele można ćwiczyć na orlikach: strzały, klepke, zgranie.. (w miarę możliwości) Wówczas przyjdzie satysfakcja, zgranie i... wyniki.

    Elektro-bud - taka drużyna na pół gwizdka.. A gdyby zrobić drużynę z prawdziwszego zdarzenia.. Pomyślcie...
    Przemek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Duzo racji jest w tym co napisal Przemek. widac to na hali, w tym roku beda treningi i wierze ze ebdzie lepiej. ale mam tez propozycje - raz w miesiacu wynajmijmy sobie mała hale na HALPie, te za bramka i pocwiczmy stale fragmenty. Ja nawet moge to opłacic - ale musze miec pewnosc ze przyjdzie 8 osob. chodzi oto by wypracowac po 3 schematy grania wolnego np z boku boiska czy rogu. Tym mozna juz duzo ugrac... Od zawsze o tym mowie i od zawsze byla olewka w tym temacie, bo nawet jak mielismy mala hale to po prostu sobie puykalismy czesto w skladzie nie naszym tylko z ludzmi z zewnatrz badz zaprzyjaznionymi osobami z innych ekip...

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomnijcie sobie ile goli tracilismy na HALPie po stratach przy rogach gdy szla kontra rywali, a ile razy gralismy rogi do QMY bo nie bylo do kogo... Zrobmy cos by miec satysfakcje z sezonu, wywalczmy wreszcie upragniony awans do 2 ligi by sprawdzic jak tam jest wszak zawsze nam brakowalo kropki nad "i" by zagrac. Bo to baraz w leb, to mecz przegrany z teoretycznie slabszym rywalem, to slabsza frekwencja. W ogole jesli chodzi o HALPa to myslcie czy gracie czy nie, bo trzeba ekipe juz budowac i myslcie nad tym w jaki sposob dobierac sie na emcze. Bo grac chce kazdy a liczba miejsc ograniczona. Za wczasu warto wiedziec by moze odejsc na rok gdzies na wypozyczenie bo wiadomo ze SLS to wiecej ludzi i wiecej wyjazdow bo wakacje itp...

    OdpowiedzUsuń
  6. I jeszcze jedno... O tym juz kiedys pisalem i to powinno sie zmienic - nie tworzymy teamu, nie spotykamy sie w szatni kwadrans przed emczem by pogadac, nie schodzimy razem do szatni po meczu by poprzezywac to co sie stalo. Spotykamy sie o 10:58 i jestesmy razem do 11:52 np i to styka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba umówić się na piwo w sobotę w Estadio i tam sobie pogadać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ileż to razy prowadzilismy wywody w podobnej tonacji, ale bez wiekszego efektu. Jestem za wszystkim co moze poprawic funkcjonowanie naszej druzyny, ale do tego to chyba musielibysmy zatrudnic trenera...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ma byc Mateusz, wiec jak nie pasuje Tobie Maciek termin to masz wlone.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie ma co porównywać gierki treningowej (z III ligowcem) z grą o punkty w II lidze. Zresztą na treningu widać dokładnie to samo co w meczu - nie stworzyliśmy żadnego schematu gry z przodu, który dawałby nam bramki. Nawet ci z III ligi jak zagęszczą obronę, to jesteśmy dość bezradni z przodu.

    Ogólnie to widać raczej, że lepiej idzie nam zdobywanie goli z drużynami, które kontrujemy, a nie atakujemy pozycyjnie. W tym meczu mieliśmy kolejny dowód, że im bardziej chcemy na szybko odrobić straty tym bardziej nas kontrują. Gdyby wszedł nam jakiś rzut wolny na 3:4 powiedzmy to gralibyśmy spokojniej i rozważniej, co mogłoby się skończyć lepszym wynikiem.

    Moim zdaniem przy obecnym stanie osobowym i kondycyjnym drużyny jako całości (i zważywszy na drużyny , z którymi przyjdzie nam się zmierzyć) to jedyną taktyką jest granie 3-4ką uważnie w obronie i granie na Sebastiana. Nie mamy takich armat, żeby strzelić więcej niż 6-7 bramek w meczu.
    Piszę o tym z perspektywy obrońcy, inni mogą mieć inne zdanie.

    Co do hali - to bez jakiegoś nowego, młodego dynamicznego gracza, nie nastawiałbym się na żadne dobre miejsce. Lepiej być pozytywnie zaskoczonym, niż nastawiać się na jakieś sukcesy.
    Na wszelkie treningi i piwko po meczu zawsze jestem chętny.
    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest skład więc ja dzisiaj odpadam.
    Odnośnie jakichkolwiek ustaleń co do gry to Krefcik idealnie podsumował temat. Nie sądzę żeby cokolwiek pomogły skoro do tej pory nie pomagały, a my nie potrafimy trzymać się najprostszych ustaleń przedmeczowych. Jedynie chyba jakieś ustalenia odnośnie rozgrywania wolnych mogą coś pomóc bo tu jest faktycznie możliwość zdecydowanej poprawy. Ja powoli mam nieco inne przemyślenia odnośnie naszej gry, szczególnie na podstawie moich obserwacji z gry na orliku. Tam zaczeliśmy się spotykać zupełnie siebe nie znając, różniąc się nawet wyraźnie umiejętnościami. Początki były oczywiście bylejakie i niewiele wychodziło. Ale akurat w tym wypadku z czasem ludzie zaczęli się dopasowywać do siebie, do sposobu grania, po prostu zgrywać się i to bez żadnych wielkich ustaleń. Wystarczyły drobne uwagi w trakcie meczu lub chwilę po. Mam wrażenie że na boisku muszą spotkać się nie tylko ludzie którzy potrafią grać w piłkę ale też rozumieją się na boisku, pasują do siebie stylem gry. U nas to raczej nie działa i dla mnie to jest większy problem niż jakieś ustalenia ( które swoją drogą oczywiście powinny być). Na boisku jest tak że nieraz ktoś przychodzi z zewnątrz i bez zgrywania rozumiesz się z nim w mig i dobrze się z nim gra, a z innym kopiesz miesiącami i grasz cały czas to samo, bez poprawy.
    pzdr
    M.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak jak powiedział Krefciu - już niejeden raz powtarzaliśmy ten temat i po prostu nadal nie uczymy się na własnych błędach. Jakoś kiedyś potrafiliśmy zagrać przede wszystkim z tyłu - bo nie jesteśmy w stanie grać cała drużyna atak i powrót do obrony, bo jesteśmy słabi kondycyjnie. Wróćmy do tego co nam dobrze wychodzi, grajmy z większym niż przeciętne zaangażowaniem. Bez hura ataków całą drużyną, najpierw trzymamy tyły i czekamy na kontrę.
    Już dzisiaj się okaże, jak podejdziemy do spotkania.

    Pozdro,
    Qma

    OdpowiedzUsuń
  13. Na dzisiaj proponuje taką gierke:

    https://www.facebook.com/photo.php?v=528712733879024&set=o.346064728870609&type=2&theater

    OdpowiedzUsuń