poniedziałek, 10 września 2012

Szacun!

Zawsze jak Aras wyjeżdza są 3 punkty, tak było teraz! Gratuluje Mackowi skuteczności i zespołowi wygranej. Teraz widać jak bardzo brakuje punktów w meczu z REALem i przynajmniej oczka z Teamgesit.

ELEKTRO-BUD - TARGET 5:1
bramki: 3- maciek, 1- aras, 1- roki

UWAGA!
Zaglądajcie na bloga bo powinniśmy w tym tygodniu grać puchar a terminarza nie ma. W weekend w lidze powinna byc pauza!

3 komentarze:

  1. Z perspektywy gracza który 40 minut przesiedział na ławce mogę powiedzieć że był to dobrze wybiegany-wybroniony mecz. Widać tacy wylotni bramkarze u przeciwnika nam pasują.

    Ja niestety, choć bardzo bym chciał pograć więcej i poratować okrojoną drużynę, muszę wznowić dłuższą pauzę. Ból jest zbyt dokuczliwy. Najprawdopodobniej niedługo będę miał jakiś zastrzyk w stopę. Może to coś pomoże.
    Pewnie dłuższa przerwa mnie czeka.
    Sebastian

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczorajszy mecz był sponsorowany przez słowo "konsekwencja". Głównie chodzi mi o obronę. Nie było jakiś nieprzemyślanych rajdów "na hurra" do przodu i spóźnionych powrotów. Na palcach jednej ręki u doświadczonego stolarza można policzyć momenty, kiedy okazywało się, że przeciwnik był w przewadze na naszej połowie. Nawet przy niepewnym wyniku 1:1, czy 2:1 cały czas konsekwentnie realizowaliśmy zasadę gry u siebie i szczelnego krycia oraz nieodpuszczania tego krycia do końca. Najfajniejsze było to, że każdy wiedział, gdzie jest jego miejsce na boisku i jeśli nie poszedł akurat "za swoim", to w większości przypadków był w tym miejscu. Właściwie po każdym wznowieniu wracaliśmy do wyjściowego ustawienia. Był porządek w grze. Tylko pod koniec pierwszej połowy wkradło się trochę chaosu, ale szybko udało się to opanować. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe, to jest jedyna słuszna taktyka na każdy następny mecz.
    No i oczywiście "brawa" dla naspeedowanego kolesia, którego niechcący udało mi się powalić, za reakcję godną rozjuszonego byka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Seba, dzięki za gratki ale ta skuteczność nie była taka różowa jak to wygląda na pierwszy rzut oka:d. a na dodatek w tym meczu popełniłem chyba więcej niecelnych podań i przyjęć niż w całym sezonie.. Grunt jednak że wynik do przodu! No i szkoda ze nie udało się Kubie wykosić na amen tego łysego steryda który niemal połamał mi żebra..

    OdpowiedzUsuń